Syrop z młodych pędów sosny

syrop z pędów sosny

Domowy syrop z pędów sosny to lek, który możemy wykorzystać, kiedy w zimowe dni dopadnie nas przeziębienie. Działa wykrztuśnie i przeciwbakteryjnie, pomoże przy chrypce, która może zdarzyć się i latem spowodowana nadużywaniem klimatyzacji w samochodzie, czy biurze:)  Przyda się przy wszelkiego rodzaju przeziębieniach katarze, czy zapaleniu oskrzeli. Pędy sosny bogate w witaminę C, sole mineralne i olejki eteryczne, wzmocnią nasz organizm. Syrop świetnie smakuje dodany do herbaty, czy naleśników. Tylko teraz w maju można zerwać odpowiednie pędy do przygotowania syropu. Najlepsze są takie, które mają 10, 12 cm długości lepiej się pośpieszyć, bo zaraz przerosną! Warto mieć w domowej apteczce własnoręcznie przygotowany syrop naturalny bez chemicznych dodatków taki jak kiedyś przygotowywały go nasze Babcie:)

4.8 from 15 reviews
Syrop z młodych pędów sosny
 
Czas przygotowania
Całkowity czas
 
Autor:
Typ dania: Napoje
Składniki
  • 1 kg pędów sosny
  • 800 g cukru
Instrukcje
  1. Młode pędy sosny oczyścić z brązowych łusek, nie myć
  2. Oczyszczone pędy układać warstwami w słoju, przesypywać każdą warstwę cukrem
  3. Na koniec mocno docisnąć, można zrobić to pałką
  4. Przykryć pokrywką, ale nie zakręcać do końca
  5. Odstawić słój najlepiej na słoneczny parapet na około 4 tygodnie, co kilka dni można przemieszać zawartość słoja aby cukier lepiej się rozpuścił
  6. Kiedy pędy puszczą już sok, a syrop nabierze herbacianego koloru można zawartość przecedzić przez gazę, dokładnie wyciskając syrop z pędów
  7. Gotowy syrop przelać do wyparzonych słoiczków lub buteleczek
  8. Przechowywać w chłodnym i suchym miejscu
Dawkowanie
  1. Dorośli po 1 łyżce 3- 4 razy dziennie
  2. Dzieci po 1 łyżeczce 3 razy dziennie
Notatki
- Biały cukier można zastąpić cukrem trzcinowym, miodem lub ksylitolem

Comments

    • says

      Na rynku jest wiele tego typu syropów, tylko mają tyle zbędnych dodatków, a to takie proste zrobić go samemu:) Gorąco polecam!

      • Ola says

        Witam!
        Mam dość nietypowe pytanie do autorki przepisu… Czy można prosić o wysłanie małej ilości tego syropu do badań naukowych? Należę do Koła Naukowego z Farmakognozji na Uniwersytecie Medycznym i zajmują się badaniem tychże syropów z młodych pędów sosny. :)

        • says

          Oczywiście, jest tylko niewielki problem z syropem z zeszłego roku :( mój cały zapas już znikną. Pewnie pędy sosny będą w tym roku wcześniej, pogoda sprzyja… więc będę mogła podesłać coś z nowej „produkcji” :) Bądźmy w kontakcie :)

        • miron says

          hej, teraz jest dobry czas na zbior tych pedow sa idealne, lec pozbierac i rob syrop, przepis masz powyzej :) ja juz lece zbierac
          pozdrawiam

  1. blaugo says

    Zrobiłam syrop według instukcji. I cóż?! Wyszło mi prawdopodobnie coś na kształt wina, bo zapach na to wskazuje. Co zrobiłam źle?

    • says

      Mój syrop stoi na parapecie od 11 dni i jeszcze nie jest gotowy, myślę, że potrzebuje jeszcze przynajmniej 10 dni. Jeśli swój również zrobiłaś w podobnym czasie, to na pewno musi jeszcze popracować, jeśli cukier całkowicie się rozpuścił, możesz go zdjąć z nasłonecznionego miejsca i przenieść w ciemniejsze, chłodniejsze. Zapach syropu jest troszkę winny, więc nic złego się z nim nie powinno dziać, jeśli masz obawy, że może sfermentować, dodaj 50 g więcej cukru i wymieszaj zawartość słoja. Syrop gotowy powinien mieć kolor herbaciany, to jest również znak, że już można go przecedzić i zamknąć w słoikach. Zapach gotowego syrop jest bardzo intensywny, sosnowo – winny. Mam nadzieję, że wszystko się jednak uda, robię syrop od lat i nigdy się nie zawiodłam, choć pierwszy raz również miałam obawy czy na pewno, to jest to?! Pozdrawiam

      • piotrpw1 says

        witam

        ja robie ten syrop, nastawiony jest juz tydzien i mniej wiecej jest juz go polowe sloika tzn polowa wsadu do sloika, chcialem tylko zapytac bo robi mi sie bialy nalot na pedach tych dokladnie nad syropem i niektore galazki poczeranily czy jest to normalne nie wiem mam to teraz wszytko zamieszac powtornie??? prosze o pomoc bo nie wiem czy tak musi byc i czy wszytko jest ok, zapach jest dobry tzn przyjemny tzw lasem :) ale niepokoi mnie ten nalot i czernienie….. pozdrawaim

        • says

          Nalot, pianka, jakby pyłek, to normalna sprawa i to, że pędy ciemnieją to też jest OK! Syrop i pędy z czasem będą coraz ciemniejsze. Z pewnością syrop należy co kilka dni przemieszać! Niektórzy, pędy w cukrze trzymają nawet 4 miesiące, zanim go odcedzą i nic się nie dzieje, w razie jakichkolwiek obaw, że może się zepsuć należy dosypać odrobinę więcej cukru, ten przepis jest o obniżonej zawartości cukru, niektórzy proponują 1:1, a na koniec, po przecedzeniu dodają 100 ml wody lub spirytusu. Każda wersja wychodzi, sama przetestowałam:) Pozdrawiam

        • ziółko says

          Witaj-pianka może być,nie wiem tylko czy te czarne pędy to dobrze? Bo być może było za mało cukru i coś zaczęło się psuć.Ja robię syrop w sokowniku.W ten sposób nie traci witamin jak w przepisie gdzie się gotuje pędy a poza tym nie muszę tak długo czekać na syrop jak wtedy,gdy się cukrem zasypuje na kilka tygodni. Umyte pędy przesypuję w sokowniku cukrem tak jak na sok owocowy i odparowuje pod przykryciem na maleńkim ogniu.W ten sposób mam piękny bursztynowy sok i pewność ,że nic się nie zepsuje.Gorący z sokownika zlewam od razu do słoiczków i mogę je przechowywać nawet kilka lat bez obawy ,że będą kisnąć czy fermentować.Jeśli twój soczek się nie udał ,to nic straconego,jeszcze ten tydzień pędy są małe i można zbierać.Na drugi tydzień mogą być już przerośnięte wiec raczej nie będą się nadawać.Pozdrawiam-ziółko.

          • says

            Nigdy nie robiłam w sokowniku ( może z tego powodu, że go nie mam:) ) ale to jest fajny sposób i szybki. Powiedz proszę czy masz porównanie do takiego klasycznie robionego, chodzi mi o smak. Ten klasyczny jest bardzo gęsty i ma bardzo przyjemny intensywny smak i zapach, a czy ten z sokownika nie jest zbyt „rzadki”?

  2. jkm says

    weźcie tylko pod uwagę, że sosna w Polsce jest objęta ochroną, więc usuwanie jej młodych pędów nie jest do końca legalne…. 😉

    • says

      Myślę, że nikt z nas nie wyrządza krzywdy chronionym gatunkom:) należą do nich, sosna – limba, górska i błotna. Syrop przyrządzamy z sosny zwyczajnej, która jest najpopularniejsza w naszych lasach i z pewnością nikt nie będzie nas karał za oberwanie paru pędów… :)

  3. ziółko says

    Ja syropek robię w szybszy sposób.Pędy płuczę a następnie układam w sokowniku i przesypuję warstwy cukrem.Następnie odparowuję syrop na maleńkim ogniu,po czym od razu zlewam gorący do słoiczków.W ten sposób przyrządzony,nie traci witamin ,tak jak to się dzieje podczas gotowania ,kolor ma piękny bursztynowy a poza tym można go przechowywać nawet kilka lat,oczywiście w chłodnym ,ciemnym miejscu.

    • Waldek says

      To ciekawe, że w temperaturze bliskiej 100% nie tracisz witamin, a inne związki też się nie rozkładają. Po prostu rewelacja !

  4. eliza glinska says

    Mam pytanie odnośnie przechowywania-czy ten sok po zlaniu do słoiczków nie będzie się psuł lub dalej fermentował jeśli go nie zapasteryzujemy? Czy ewentualnie trzymać go w lodówce?

    • says

      Nigdy nie pasteryzowałam i się nie zepsuł, przechowuję go zimnym i chłodnym miejscu, możesz przechowywać go również w lodówce. Jeśli zrobiłaś go bardzo dużo i obawiasz się, że może się zepsuć możesz gotowy, przecedzony syrop poddać pasteryzacji. Niektórzy dodają spirytus:) Ja znalazłam gdzieś na półce w spiżarni syrop z przed 3 lat i jest super!

  5. adam says

    Dla syropu z sosny jest ważne aby pędy sosny w słoiku były w promieniach słonecznych czy raczej chodzi o to aby były w wysokiej temperaturze.

    • says

      Chodzi o promienie słońca, które dają światło i ciepło, jest to ważne na początku procesu:) jak syrop nabierze herbacianego koloru trzeba go zestawić w chłodne i ciemne miejsce:) pozdrawiam

  6. says

    Mój trzymałem w słoikach w lodowce. dziś go otworzyłem bo zobaczyłem że wypływa ze słoików. po otworzeniu mocno się spienił i 1/3 wypłynęła. fermentuje i co teraz?

    • says

      Jestem zaskoczona, że fermentuje w lodówce… proponuję przecedzić przez gazę przelać do czystego słoika i dodać spirytus, który zatrzyma fermentację:) Będzie syrop w wersji z dodatkiem alkoholu, równie dobry i wartościowy jak i bez dodatku alkoholu. Pozdrawiam

    • says

      Zawsze robię na cukrze, ale w tym roku zrobię wersję z miodem, natomiast co do ksylitolu, czy stewii to mam wątpliwości,czy ich forma ( konsystencja ) w jakiej występują będzie odpowiednia do przygotowania syropu? Ksylitoli i stewia są niewątpliwie zdrowsze od cukru… można zaryzykować i spróbować przygotować mały słoiczek na ich bazie. Większą ilość radziłabym zrobić z miodem :)

  7. Mariusz says

    Wszystko pięknie tylko zawsze pamiętajcie, że jeśli ktoś złapie kogoś na rwaniu tych owoców sosny to grzywna jest w wysokości 5 tys zł :) To co się zrywa to pozbawia sosnę naturalnego przyrostu.

    Pozdro

    • says

      Jakiś czas temu, był poruszany wątek legalności zrywania pędów i tak jak pisałam nie wolno zrywać pędów z sosen chronionych, syrop przyrządzamy tylko z sosny zwyczajnej! Oczywiście pewności nie mam, ale wydaje mi się, że jest to jakieś przekłamanie z tą karą 😉 można sprawdzić w Nadleśnictwie jeśli ktoś ma obawy :) Pozdrawiam :)

  8. says

    Właśnie mi się „produkuje” od 3 dni. Co chwila odkręcam słoik i wącham! Tak pachnie, że nie mogę się powstrzymać 😉

    • says

      Super, ja idę jutro zrywać pędy :) u mnie dopiero teraz są odpowiedniej wielkości, również nie mogę się doczekać tego pysznego przysmaku :)

  9. Litza says

    Jutro zrywam pędy, mam nadzieje, ze słoneczko dopisze. Zrobię wersje na miodzie i dodam parę owoców jagód goi. Palce lizać :) Niebo dla zdrowia.

    • says

      O tym nie słyszałam…, a powiem szczerze, że jest to najbardziej uciążliwa czynność przy przygotowaniu tego syropu, dziś się bardzo natrudziła oczyszczając pędy :( ale to nic, jutro zerwę następną partię i wypróbuje bez oczyszczania, sprawdzę czy będzie jakaś różnica w jakości syropu :) Dziękuję i pozdrawiam :)

      • Skipior says

        Czy to porównanie będzie opisane? Ja nigdy nie bawię się w takie skubanie tych pędów, co podczas oddzielania pędów od igieł i syfów odejdzie to odejdzie, a z resztą się nie bawię. Robię na tym syropie wino i jest super. Bardzo ciekawy jestem porównania do pędów obranych z brązowych łusek.

  10. Magda says

    Witam, ja właśnie zrobiłam drugą partię, bo pierwsza, zebrane jakoś przed Wielkanocą zlałam butli parę dni temu i włożyłam do lodówki, na drugi dzień wyjęłam by dać dzieciom i po otwarciu połowa wykipiała( litrowa butla) i po prostu go wylałam, szkoda że wcześniej tu nie zajrzałam, może rzeczywiście mogłam dodać spirytusu i byłoby dla starszyzny :)
    I właśnie mam dylemat czy zakręcać, czy gazą przykryć, piszesz Aniu że przykrywasz zakrętką ale nie zakręcasz, tak wystarczy? Będę mieszać, bo poprzednio tego nie robiłam, i chyba było za mało cukru, teraz dałam więcej. Oby wyszło.
    Robiłaś może syrop z kwiatów bzu? Bo też chcę w tym roku próbować :)
    Pozdrawiam

    • says

      Magdo, to rzeczywiście szkoda, że wylałaś poprzedni syrop, on po prostu fermentował i można było dolać do niego spirytus, który zatrzymałby tę fermentację, albo jest drugie wyjście z takiej sytuacji: do „pracującego” syropu dodać alkohol 40 % lub spirytus i zrobić z tego nalewkę, która również ceniona jest za swoje właściwości lecznicze i smakowe. To tak na przyszłość jeśli by się coś takiego zdarzyło 😉
      Ja swój słoik z pędami ( który przygotowałam 2 dni temu ) zakręcam zakrętką, ale delikatnie, tak na jeden, a może pół obrotu, konieczni mieszaj co jakiś czas, najlepiej codziennie, a jak w słoju zacznie pojawiać się syrop możesz ugnieść jeszcze pałką pędy żeby zlikwidować puste przestrzenie między pędami.
      Syropu z kwiatów bzu jeszcze nie robiłam, ale spróbuję :)
      Pozdrawiam

  11. Marek says

    a czy próbował ktoś zmiksować pokrojone pędy po kilku dniach?przypuszczam że lepiej i szybciej puszczą sok.

  12. Czesława says

    Podaję przepis na sok z kwiatów czarnego bzu, moja rodzina uwielbia go. Całe lato, dodaję go do zimnych napojów z odrobiną mięty i melisy – SAMO ZDROWIE
    SOK Z KWIATÓW CZARNEGO BZU

    20-40 baldachów czarnego bzu
    1 kg cukru
    1 – 2 cytryny – sparzone i pokrojone w plastry
    łyżeczka kwasku cytrynowego
    1 litr wody

    Czarny bez delikatnie płuczemy, obcinamy nożyczkami same kwiaty , z wody, cukru i cytryny gotujemy syrop, wrzątkiem zalewamy kwiaty, dajemy w zimne miejsce i przez 4 dni przechowujemy raz, lub dwa razy dziennie mieszając. Po 4 dniach odcedzamy dokładnie, zagotowujemy i dajemy do słoiczków, pasteryzujemy około 15 minut.

  13. says

    Witajcie.Czy można syrop zagotować w słoiczkach tak jak różne przetwory?Bo wydaje mi się że długo nie wytrzyma a zrobiłam go dla 6 letniego synka.POZDRAWIAM GORĄCO.Przepis godny polecenia.

    • says

      Aga, oczywiście przy większej ilości syropu możesz go pasteryzować, będziesz miała pewność, że nie sfermentuje :) tutaj możesz przeczytać o pasteryzacji na sucho :) Pozdrawiam

        • says

          Pędy powinny być całe zanurzone w syropie, to po pierwsze, a po drugie należy mieszać codziennie pod koniec mieszania docisnąć pędy, aby całe zanurzyły się w syropie. Bywa,że syropu jest mało i pędy wystają ponad, należy więc dosypać więcej cukru. Jeśli jest to pleśń to ja bym się bała pić to w celach zdrowotnych… czasami na pędach, które wystają ponad syrop pojawia się białawo – kremowy nalot – osad jest to pyłek i to nic strasznego. Zdarza się to kiedy pędy zbierane są w szczycie kwitnienia. Więc zanim wylejesz sprawdź co to dokładnie jest, szkoda byłoby wylewać tyle dobra 😉 Pozdrawiam

    • says

      Nie znalazłam informacji o tym, czy kobiety w ciąży i karmiące mogą stosować syrop, to zawsze trudny temat :) Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że ja, kiedy karmiłam i była potrzeba zastosowania syropu ( przeziębienie, osłabienie ) stosowałam go i nic mi ani dzieciom się nie stało, stosowałam 3 x dziennie po łyżce :) Proszę zdecydować lub spytać lekarza :) Pozdrawiam

    • says

      Pani Eleonoro zapewne większość z nas wie, że biały cukier nie jest zdrowy. Jednak biały cukier jest najbardziej popularny i ogólnodostępny co sprawia, że jest bazą do większości przepisów. Cukier teoretycznie można zastąpić ksylitolem, cukrem trzcinowym lub miodem, należy jednak wspomnieć, że miód nie dla każdego będzie zdrowy i dobry, ponieważ jest bardzo uczulający i nieodpowiedni dla małych dzieci, a na cukier trzcinowy i ksylitol nie każdego stać:( Napisałam, że teoretycznie można zastąpić biały cukier w tym przepisie, bo sama nie sprawdziłam, czy syrop uda się przy użyciu innego słodzika. Myślę, że każdy powinien wybrać sam co dla niego będzie najlepsze :) Pozdrawiam :)

      • Wojtek says

        Miod to w wiekszosci cukier. Co prawda naturalny ale wciaz cukier. Dziala w organizmie w ten sam sposob jak kazdy inny cukier. Chemi sie nie oszuka.
        Swiatowa organizacja zdrowia niedawno zredukowala znow poziom spozywanego cukru z 13g do 7g na dzien, czy cos takiego…
        Wiec jedna czy dwie lyzeczki tego cudownego syropu nie zaszkodzi – oczywiscie zadnych wiecej cukrow w jakiejkolwiek formie! :)

        Chcialbym zrobic w tym roku ten syrop ale troche sie obawiam komentarzy innych odnosnie psucia sie syropu. Jak mozna temu zapobiec? moze jakies rady? z tego co czytalem:

        – wiecej cukru bezpieczniej (ja jestem zwolennikiem ograniczania cukru ile sie da ale glupota dac za malo i zepsuc)
        – wszystkie pedy musza byc pokryte albo cukrem albo syropem)

        Moze zamiast lekko zakrecac to przykrych gaza?

        Co wlasciwie powoduje psucie sie? fermentacje ect?

        dziekuje!

        • says

          Cukier, miód czy inny „słodzik” to zawsze trudny wybór. W tym konkretnym przepisie chodzi o pędy sosny i ich fantastyczne działanie :) to co słodkie niestety nie jest zdrowe i zawsze trzeba uważać! w tym przypadku to właściwie lek i nie należy przesadzać z ilością spożywanego syropu 😉
          – słoik można oczywiście przykryć gazą
          – pędy należy wkładać do słoika partiami i przesypywać cukrem, ostatnia partia powinna być oprószona cukrem to wystarczy, aby ją zabezpieczyć na kilka początkowych dni „produkcji” syropu przed zepsuciem. Z upływem dni będzie przybywało syropu, ugniataj więc pędy w słoiku – zrobisz w ten sposób „ruch” w słoiku i nic nie powinno się zepsuć
          – myślę, że syrop psuje się niektórym dlatego, że go nie mieszają/ugniatają… trzeba również przestrzegać podstawowych zasad higieny np: nie oblizywać łyżki którą mieszamy syrop! bo nasza ślina może spowodować zepsucie syropu:(
          – zbyt długie trzymanie słoika w bardzo ciepłym miejscu powoduje fermentację syropu – zawsze trzeba obserwować nasz syrop i w odpowiednim czasie zdjąć go parapetu – przepis podaje orientacyjny czas produkcji u niektórych będzie gotowy po 2 tygodniach, a u innych po miesiącu
          – można spróbować zrobić syrop tak jak robi się nalewki z użyciem spirytusu ( będzie tylko dla dorosłych ) w ten sposób możesz użyć mniejszej ilości cukru
          – syrop jest przygotowany w duchu kuchni RAW – surowej, ale można spróbować przygotować najpierw syrop cukrowy – gotowany, a następnie zalać nim pędy – do podanej ilości cukru dodać 1/2 szklanki wody, całość zagotować, wystudzić i zalać pędy
          Pozdrawiam :)

    • Waldek says

      W niektórych przypadkach miód może podrażniać gardło i powodować nasilenie kaszlu u osoby chorej.

  14. Marta says

    Lepszy biały cukier od syropu glukozowo-fruktozowego. To jest dopiero współczesna „trucizna”. Nasze dzieci będą przez niego miały same problemy zdrowotne, a niestety ładują go prawie wszędzie.
    Syropek super, na wiosnę zrobię swój pierwszy. Wszystkie uwagi poczytałam i mam nadzieję, że wyjdzie ok :) Teraz „produkuję” syropy i nalewki z pigwy, mięty i derenia jadalnego. W planie mam też owoce rokitnika. Pozdrawiam

    • Dorota says

      kiedy czytam te komentarze jest już wiosna i jestem w trakcie produkcji syropu sosnowego i jednocześnie nalewki sosnowej :)
      Już powoli nastawiam się na nalewkę z kwiatów czarnego bzu – robiłam w ubiegłym roku – pyszna i aromatyczna.
      Po nalewce z rokitnika, pigwy i derenia… nie ma już śladu… :) Te smaki i aromaty!!! :) Najwyżej jednak cenię pigwówkę i dereniówkę.
      A można coś bliżej o nalewce miętowej?

      • says

        Widzę, że masz już wprawę z nalewkach :) to z miętową pójdzie Ci łatwo, wystarczy zebrać świeżą miętę zalać ją alkoholem pozostawić na około 2 – 3 dni, następnie odcedzić ugotowany syrop cukrowy – tyle ile uznasz za stosowne, to zależy czy lubisz bardzo słodką czy może półsłodką :) i gotowe :)

        • Dorota says

          dzięki! :) właśnie tak próbowałabym zrobić, ale zastanawiałam się, czy nie ma jakichś kruczków i ewentualnych dodatków. Dzięki Tobie już wiem, że bez cudaczeń 😉
          A tak dla zaintrygowania: nazbierałam wczoraj młodziutkich listów bukowych – młode są jeszcze kwaskowate – te były, próbowałam :) Mam przepis na nalewkę z młodych listków bukowych zalanych ginem – spróbuję… 😀 nigdy takiej nie robiłam, ale pomysł mnie zaintrygował 😀

  15. aga says

    Brawo, cieszę się że trafiłam na tą stronę. Moja babcia zawsze sporządza ten syrop. Ostatnio moja mama go robiła za rok sama chcę wypróbować ten przepis. Mam dwie córeczki 2 i 4 lata i im podaje gdy są przeziębione, pomaga. Tyle teraz jest suplementów diety w aptekach ale warto sięgnąć po naturalne środki. Pozdrawiam

    • says

      To prawda, że warto sięgać po naturalne środki lecznicze. Syrop z pędów sosny jest bardzo dobry i sama na sobie wypróbowałam jego działanie, pomógł mi przy bólu brzucha :) Zachęcam do własnoręcznego wykonania syropu, syrop jest bardzo łatwy wystarczy, że będziesz doglądać go regularnie 😉 Pozdrawiam

    • says

      Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, nigdzie nie znalazłam informacji na temat syropu z pędów czarnej sosny. Sosna czarna jest chyba pod ochroną, więc lepiej jej nie obskubywać 😉 Syrop z sosny zwyczajnej jest sprawdzony i przetestowany od pokoleń, więc ten mogę polecić z czystym sercem i pełną odpowiedzialnością :) pozdrawiam

  16. says

    Nasuwa się pytanie:
    To ma być wino czy syrop? bo to jest różnica.
    Ja robię troszkę inaczej.
    Nie lobię osobiście fermentujących specyfików, które nie wiadomo, czy są zepsutym, mętnym i spienionym bełtem, czy tez ma to być istotnie syrop.
    Osobiście robię to inaczej, aby do procesów fermentacji nie doszło.
    Gotuję syrop woda + cukier , studzę i ciepłym, ale nie gorącym zalewam wyciśnięty przez sokowirówkę sok z pędów sosny.
    Albo, zasypuję cukrem i wstawiam do piekarnika w ciepłej, ale nie gorącej temperaturze. Sok puści szybciej, bez fermentacji.

  17. Jacek says

    Cześć,
    Ktoś robił syrop nie czyszcząc pędów z lupin? Nazbieralem dziś 1kg niektóre bardzo niewielkie i obrać to… Spędziłem godzinę i obralem może 1/5 całości, tragedia…
    Wiec dałem sobie spokój.
    Druga rzecz – dodawał ktoś z was wody? :( Na jednej ze stron znalazłem przepis z „odrobiną wody”, ale myślę sobie ze mógł być to błąd – woda po tylu dniach w sloju zwyczajnie zasmierdnie, skisnie, zepsuje się :( Cos czuje ze jeden sloik do wyrzucenia :(

    • Gosia says

      Droga Aniu, dołączam się do powyższego posta. Na samym początku dyskusji o syropie była mowa o tym, że nawet nie powinno się oczyszczać z brązowych łupin, a ty Aniu napisałaś, że tez tak spróbujesz. A wiec spróbowałaś? Jeśli tak, to jak wyszło, można sobie ułatwić pracę?

      • says

        Gosiu, w tym roku zebrałam już pierwszą partię i zrobiłam tak: pędy były bardzo zawoalowane łuskami … obawiałam się, że jest ich zbyt dużo! postanowiłam delikatnie się ich pozbyć, ale nie bawiąc się już w ręczne obieranie. Wysypałam pędy na środek starego prześcieradła, brzegi zawinęłam do góry tworząc mały tobołek, który „masowałam” – przez chwilkę, rozwinęłam tobołek i porcjami wyjmowałam pędy otrząsając je z otartych łusek. Udało mi się pozbyć sporej ich części :) Na razie wszystko wygląda ok :) To prosty, szybki i łatwy sposób na pozbycie się ich, a w poniedziałek zamierzam zebrać drugą porcję, którą spróbuję zrobić bez obierania :) Dam znać jak wyszło.

        • Dorota says

          ja nie obierałam z łusek… kiedy dwa tygodnie temu zbierałam pędy, jakoś umknął mi ten opis o usunięciu łusek i po prostu zasypałam pędy nie obierane. Zrobiłam jednocześnie wersję bezalkoholową i prawie jednocześnie alkoholową – obie właściwie są już dobre :)
          Nie mam jednak porównania – jak napisałam, robiłam w tym roku pierwszy raz.
          Niestety jestem niespecjalnie dokładna i za każdym razem robię na czuja :) Wychodzą różne, ale i tak zawsze interesujące w smaku i bardzo dobre. Szykuję się do małego przyjęcia ślubnego i chciałabym poczęstować ciekawymi nalewkami.
          Mam już w zasadzie sosnówkę, zaraz będzie czarny bez – co można jeszcze zrobić ciekawego do początków sierpnia?

          • Dorota says

            sama sobie odpowiem 😀
            Trochę przez przypadek, przeglądając książkę Łukasza Łuczaja, trafiłam na przepis na nalewkę z młodziutkich bukowych liści zalewanych ginem. Zaintrygował mnie. Akurat w ostatni weekend pływałam po jednej rzeczce (nałogowa kanadyjkarka i kajakarka :) ) i nad środkiem rzeki zobaczyłam mocno pochylone drzewo z wyraźnie młodymi, świeżo rozwiniętymi, jasno-zielonymi listkami – to był buk. Miały być kwaskowe – a tylko kilkudniowe listki podobno takie są – były! Postanowiłam więc je pozbierać i zrobić nalewkę według lub prawie według przepisu 😉 Zbierałam w niedzielę, zalewałam w poniedziałek (bo wcześniej nie miałam jak kupić ginu) i już dzisiaj (środa) smak jest niesamowity! Nie to że nastąpiła już degustacja! 😀 ale mieszać trzeba, a łyżka zawsze coś nabierze 😉 Zostawiłam sobie dla porównania odrobinę oryginalnego ginu – bo nie jestem znawczynią i chciałam mieć porównanie do zmian, które ewentualnie nastąpią :) niesamowite, jak może taki eksperyment uszlachetnić i zaokrąglić (?) smak!
            Polecam! Ale pewnie już tylko we wschodniej Polsce można znaleźć świeżutkie, młodziutkie listki…
            A przepis, trochę zmodyfikowany przeze mnie, jest taki: 1/3 do pół słoika świeżych, młodziutkich, jeszcze kwaśnych liści bukowych (stety-niestety trzeba sprawdzić :) ) zalać wystudzonym syropem ( ja kubeczek-ok. 250 g cukru na jakieś 3/4 kubeczka wody) i po niedługiej chwili zalać ginem, ja lubuskim – bo nie będąc pewna rezultatów, nie chciałam inwestować fortuny 😉 Ugnieść wcześniej liście i uważać, żeby nie wystawały ponad zalewę – brązowieją.
            W przepisie jest, że po 2 tygodniach odcedzić – nie doszłam jeszcze do tego :)
            Poza tym efekt – jak dla mnie – niesamowity! Smak wyraźnie wyszlachetniał, złagodniał – dla mnie pozytyw!
            No i coś nowego, nietypowego, chociaż może nie aż tak zdrowotnego jak z młodych pędów sosny :)
            Pozdrawiam wszystkich poszukujących 😀

          • says

            Brzmi bardzo zachęcająco! Zaraz pobiegnę do lasu przed domem i sprawdzę, czy u mnie da się jeszcze coś zerwać :) Dziękuję za przepis :)

    • says

      cześć…pędów nie myłam i nie obierałam z brązowych łusek,wody dałam tylko ok 50ml do wypłukania słoja po nalewie…teraz wszystko ma juz kolor herbaciany i jutro wszystko zlewam…sąsiadka robila też tak samo zlała dziś i jest cudowny..pozdrawiam

      • says

        Gosiu, ja w tym roku przetestowałam przygotowanie syropu z niemytych pędów i bez obierania, wszystko wyszło idealnie do jednego ze słojów dodałam 100 ml wody ( w słoju było ponad kilogram pędów ) za kilka dni zlewam i sprawdzę czy jest jakaś różnica w smaku.
        Pędy w tym roku drobno posiekałam ( lepiej się układają w słoju i chyba szybciej puszczają sok ) całość mocno ubiłam pałką. Codziennie uciskałam zawartość słoika ( pałką ) w ten sposób pędy szybciej puściły sok i są całe przykryte są syropem :) Pozdrawiam :)

    • says

      Można je przepłukać, ale nie jest to konieczne, jeśli są bardzo zakurzone, a nie chcesz ich myć to możesz delikatnie wytrzeć je. Wysyp wszystkie pędy na stare czyste prześcieradło lub inne płótno, złóż na pół i delikatnie pomasuj, pozbędziesz się w ten sposób części łusek i pyłu :)

  18. Litza says

    Witam ponownie po upływie roku! :)
    W zeszłym roku zrobiłem nalewkę z młodych pędów sosny, miodu i jagód goi. Słuchajcie, wyszedł naprawdę szlachetny smak. Gdybym miał ten trunek sprzedawać życzyłbym sobie chyba kosmicznych kwot 😉 częstowałem tym swoich przyjaciół i oczywiście siebie. Efekt? Alkoholizm! oczywiście żart :) ale naprawdę smakował niesamowicie, a w połączeniu z syropem z sosny zimę przeżyłem bez żadnej infekcji. Dodam, że korzystam również z kąpieli w stawie połączonych z przebywaniem w saunie, tzw ruska bania.

    w tym roku zrobiłem dwa zbiory, 5 i 9 maja. Mieliśmy z dziećmi bardzo kolorowe dłonie, bo używamy swoich rąk (bez rękawiczek), aby było jak najbardziej ekologicznie 😉 tym razem wykorzystaliśmy cukier trzcinowy. Troszkę myślałem o kwestii cukru i jego potencjalnej szkodliwości. Nie popadając w paranoję, coś jednak jest na rzeczy. Mamy 10 słoików litrowych z trzciną, 1 z miodem. Syrop juz wygląda pięknie, jest gesty o złotym kolorze. Postoją jeszcze z 8 dni. Z części zrobimy nalewkę, a z pozostałych czyste syropy.

    Przede mną dzika róża i czarny bez. Nie ukrywam, dałem się trochę wciągnąć w zielarstwo :) Jak tylko czas pozwoli, będę starał się rozwijać tę pasję – z pożytkiem dla całej rodziny :)
    Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

    • says

      Taka nalewka musi być naprawdę wyśmienita i super zdrowa 😉 Moja nalewka sosnowa, choć była bez dodatków również cieszyła się ogromnym wzięciem, musiałam ją wydzielać tłumacząc, że można spożywać tylko dla zdrowotności 😉 Pamiętaj o wykorzystani pędów w 100 %! Piszesz, że z części zrobisz nalewkę, a z pozostałych czyste syropy i tutaj rada, kiedy zlejesz syrop i odciśniesz pędy zalej je alkoholem, będzie rewelacyjna naleweczka!!! Pozdrawiam :)

    • says

      Jeśli nie są zbyt duże można jeszcze zasypać cukrem, pamiętaj o dokładnym ugnieceniu wcześniej pociętych pędów i dokładnym przesypaniu cukrem. Powinno się jeszcze coś z nich wycisnąć 😉 Jeśli po kilku dniach nie będziesz widziała zbyt wiele soku, to zalej je alkoholem, będzie fantastyczna nalewka, przepis na nalewkę tutaj :)

  19. Justyna says

    Zrobiłam syrop i wszystko było ok ale teraz po rozlaniu do słoiczków w syropie zrobił się osad tzn pływają w nim takie jakby mę ciny.Syrop trzymam w lodowce.Czy to normalne?

    • says

      Syrop będzie mętny, a po kilku dniach od rozlania go do docelowych pojemniczków pojawia się osad, to całkiem naturalne. Oczywiście syrop powinien być zlewany do słoiczków przez gęste sito/gazę. Syrop powinien być przechowywany w chłodnym miejscu! ponieważ nie jest pasteryzowany/gotowany, czyli lodówka lub bardzo chłodna piwnica będzie najlepszym miejscem :)

  20. Ania says

    Witam :)

    To moj debiut jesli chodiz o syrop z pedow sosny. Mam pytanie, przed zlewaniem syropu zauwazylam,ze w jednym ze słoików kilka pędów przybrało kolor czarny. Czy spotkałas się z czarną pleśnią? Pozdrawiam

    • says

      Nie, czarna pleśń w syropie nigdy mi się nie przytrafiła, ale bardzo ciemne – czekoladowe pędy tak, ale są czyste i bez podejrzanych nalotów, im dłużej pędy trzymamy w słoju z cukrem, tym robią się ciemniejsze, to naturalny proces. Musisz sprawdzić, czy na tych pędach nie ma pleśniowej „pierzynki” jeśli jest to tylko ciemny kolor, to spokojnie możesz zlewać i pić syrop na zdrowie! :)

  21. Weronika says

    Witam ponownie, za szybko poszlo :)
    Mam pytanie odnosnie syropu, wyszlo mi 10 sloiczkow, trzymam je w lodowce, teraz chcialam dac synkowi, ale widze ze na wierzchu kazdego sloiczk jest osad..czy to pleśń? Moge wyslac zdjecie..

    • says

      Może to być pyłek, który osadza się ( w zależności od czasu „leżakowania syropu) na górze lub na dole słoiczka. Pleśń jest dość charakterystyczna, szaro-biała pierzynka, która wygląda jakby była z waty. Jeśli będziesz miała wątpliwości to przyślij proszę zdjęcie lub pokaż syrop jakiejś starszej osobie, która ma doświadczenie w takich sprawach przetworowo-wekowej :) Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Oceń przepis: